tag:blogger.com,1999:blog-12945241.post112412062263678994..comments2007-04-14T18:58:33.435ZComments on Gibraltar: nadajemy...sqtrhttp://www.blogger.com/profile/08269342167158680895noreply@blogger.comBlogger3125tag:blogger.com,1999:blog-12945241.post-1126701128886220792005-09-14T12:32:00.000Z2005-09-14T12:32:00.000ZW 2004 także jeździliśmy ze szwagrem po Płw. Ibery...W 2004 także jeździliśmy ze szwagrem po Płw. Iberyjskim z małym skokiem do Maroka, mając na całe przedsięwzięcie tylko 2 tygodnie, stąd prom "lądowy - szynowy" był w częstym użyciu...Anonymousnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-12945241.post-1124371162395183562005-08-18T13:19:00.000Z2005-08-18T13:19:00.000Z...och, i nawet jesli po czerwonym, to o co mi wla......och, i nawet jesli po czerwonym, to o co mi wlasciwie chodzi?! Grunt, ze w tych trudach jest jeszcze miejsce na zachwyt (czyzby wzruszenie-nawet?!). Ale pytanie pozostaje - to naprawde pytanie serio: jak daje sie rozgladac "po naturze" z uwieszonymi u roweru 110kg?? (oby z wliczona juz waga wlasna! -przynajmniej by z kazdym dniem lzej..)<BR/><BR/>..niby juz nieaktualne - chociaz nie, przez Francje bedziecie jeszcze wracac! Zatem 3 rady: <BR/>1/ moze sprobujcie z nimi rozmawiac po FRANCUSKU..??!<BR/>2/ a koszulki? no, wlasnie - czy one nie byly, zeby oszczedzic na intelekcie, gestykulacji??! wzbudzic balwochwalczy podziw u "panow miejsca"? A w konsekwencji..<BR/>3/ najpewniejszy, bo wyprobowany kiedys (wlasnie z Francuzami): NIE MA MOWY, NIE RUSZYMY SIE STAD, AZ SIE COS ZWOLNI!! (tylko nie po polsku, na Boga!) <BR/> ;)<BR/><BR/>A oto ostatni apel w tym odcinku: czymajcie sie dalej tak dzielnie - piszcie piszcie piszcie! bo dostarczacie nam (stacjonarnym ziomalom :) )duzo wrazen, tez literackich (!). DziekiAnonymousnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-12945241.post-1124294180270485932005-08-17T15:56:00.000Z2005-08-17T15:56:00.000ZHaHa! HeHe! HiHi! (w porywach nawet HoHo!)- CYKLIS...HaHa! HeHe! HiHi! (w porywach nawet HoHo!)- CYKLISCI NA ZELAZNEJ DRODZE??!!(-nie ma to jak na skroty!)<BR/>...no, dobra, nie stresujcie sie -nic nie straciliscie w oczach swoich fanow! ..moze nawet przeciwnie: udowodniliscie,ze jestescie mniej cyklistami-fundamentalistami, bardziej zas cyklistami-hedonistami. I za to (TEZ!) jestescie godni podziwu! <BR/>Poza tym bedziecie wreszcie mogli popatrzec na kraj, w ktorym sie znalezliscie; bo, wlasnie, a propos - od poczatku Waszej podrozy nurtuje mnie pytanie:co sie dostrzega poza asfaltem, szutrem czy, nie daj Bog, kostka brukowa, pedalujac (na maxa!) od rana do wieczora? dzien po dniu..? tydzien po tygodniu..? fakt, ze cos tam popisujecie o zielonych winnicach, ale jestescie pewni, ze nie widzicie ich oczami Waszej wyobrazni pobudzonej winem? czerwonym do tego raczej..?<BR/>cdn...Anonymousnoreply@blogger.com