!!!
zapomnielibysmy... przejechalismy juz 668km... prawie 670km.
nawet nie wiemy kiedy, ale juz tydzien za nami... nie mozemy powiedziec ze bylo latwo,letko... bylo nawet ciezko-pierwsze 3 dni caly czas w gore (wyzej chyba juz nie mozna bylo),potem juz tylko 'wmorde'wind. jednak wbrew naszym oczekiwaniom jazda rowerem wazacym ponad 110 kg nie jest latwa, ale idzie nam coraz lepiej,niemniej wieczorem jest zasluzone piwo (niestety cieple-tu nie ma lodowek w sklepach...phi...UNIA). staramy sie spac na campingplatzach, ale z nimi tez ciezko-co 100km i niezawsze na naszej trasie. zdarzylo sie nawet schronisko gorskie-dziwne miejsce,puste,gluche,a i do gor daleko. obecnie jedziemy wzdluz rzeki Ren (ten kraj, tzn. Niemcy mozna przejechac sciezkami rowerowymi,w Dusseldorfie sa nawet mosty dla rowerow), jak sie uda to moze jutro bedziemy w Utrechcie czyli w Holandii... Slynne upaly jednak nie panuja,dzis zaledwie 20 stopnii, gwaltowny deszcz,chociaz mamy juz latynoska opalenizne. Dziennie staramy sie robic 11okm,ale wychodzi nie wiecej jak 95km. ogolnie to pozdrawiamy naszych fanow i liczymy na dalsze slowa otuchy i uznania... lukimon...
Jestesmy spakowani. Łukasz skończył jeszcze 12 lipca (jakos przed północą), ja-Monika już dzis, 13 lipca, o 3:00... Czujemy lekkie poddenerwowanie, jak przed egzaminem (cos w tym jest).Uwaga!!! sakwy Moniki cięższe!!! Wyjeżdzamy za jakies 30 min (jak dobrze pójdzie). Życzcie nam witru w plecy (tailwind) i nie wiecej jak 30 stopni (Madryt--->40 hehe...). Do przeczytania :)
już nie ma odwrotu. Za chwil parę wyruszamy, dokładniej 13 lipca, czyli już jutro (dzis jest 12). Jak tak patrzymy na te wszystkie rzeczy, to nie wierzę, że wszystko włożymy na nasze rowery...


faktem jest, że porównanie naszej rowerowej wycieczki do Hiszpanii w sierpniu przy 40 stopniowych upałach do zimowej wyprawy na K2, jest lekką przesadą, ale co tam... niemniej nie mierzymy jeszcze tak wysoko, nie wiem czy kiedykolwiek będziemy tak mierzyć... pewnie pozostaną rowery...
Monika też, chwile po mnie została magistrem... a żeby nie było, to opony zamówilismy w ilosci sztuk 4.
Zastanawiam się i dochodzę do wniosku, że ocieramy się o wyczyn - tak jak wielkim wydarzeniem jest "zimowe wejscie na K2", tak my się w sierpniu wybieramy do Hiszpanii... Czeka nas pot, smród i łzy... Będzie dobrze...